piątek, 12 stycznia 2018

Frida! Frida!

Jeśli ktoś z Was zagłębił się kiedyś w mojego drugiego, nazwijmy go, artystycznego 😉 bloga, to pewnie zorientował się, że jestem wielbicielką twórczości Fridy Kahlo. Dziś udało mi się pojechać do poznańskiego Centrum Kultury Zamek na pierwszą w Polsce wystawę prac tej meksykańskiej artystki. Cały dzień w aucie (brrrr) niemniej jestem bardzo rada, że udało mi się zorganizować ten wyjazd i nic nie pokrzyżowało mi planów. Wielkie dzięki dla mego męża, który robił za szofera i nawet się nie skrzywił, choć dwudziestowieczne malarstwo meksykańskie interesuje go tak bardzo, jak zeszłoroczny śnieg.

W Poznaniu byłam po raz pierwszy. Miasto zrobiło na mnie bardzo dobre i sympatyczne wrażenie. Żałuję tylko, że nie miałam więcej czasu aby je pozwiedzać. Tym bardziej, że jako fanka Jeżycjady, od lat czuję do niego miętę.

Wystawa obrazów Fridy zachwycająca. W sieci są opinie, że mało obrazów artystki znalazło na tej wystawie. Jest ich coś koło 12(!) czyli wcale nie tak mało, biorąc pod uwagę, że prace tej artystki są rozsiane po całym świecie i po prywatnych kolekcjach. Obrazy przeważnie małego formatu, malowane tak szczegółowo, jakby malarka używała igły albo włosa... Piękne i niezapomniane przeżycie zobaczyć je z bliska ☺






4 komentarze: